Jeśli ktoś by mnie zapytał: jeśli miałbyś pić do końca życia już tylko jedne koktajl, to co to by było? Bez zawahania odpowiedziałbym: Negroni (aczkolwiek, zaraz w kolejce ustawiłby na pewno the Last Word i Martinez). Jednak od początku? Gdzie i jak narodziło się Negroni? O tym już wspominałem przy okazji wpisu o inicjatywie Negroni Week. Jednak pomówmy o tym trochę szerzej przy okazji mojej wizyty w Giacosa 1815.
Jest rok 1815, w Turynie powstaje pierwszy lokal. Właściciel zamyka tam interes i w 1860 przenosi się do Florencji, tam uruchamia Caffe Giacosa, która w 1927 rok lokal zostaje przeniesiony na ulicę Via Tornabuoni i tam funkcjonuje do czasów COVID. Wtedy padał decyzja o zamknięciu lokalu, w jego miejsce otworzono sklep z ubraniami Armani. Na ścianie został przywieszona tabliczka z informacją, że to właśnie tu zostało stworzona receptura Negroni. I to właśnie po tym czasie pierwszy raz byłem we Florencji. Trochę zawiedziony, ale nie wyłapałem informacji, że lokal się zamknął. Zrobiłem zdjęcie tabliczce i napiłem się symbolicznie Negroni w innym lokalu. W połowie 2023 doszła do mnie informacja, że Giacosa się reaktywowała, jednak nie wczytywałem się w szczegóły, stwierdziłem pewnego dnia wrócę do Florencji i odwiedzę. No i w święta wielkanocne 2026 przyszedł ten czas. W wielką niedzielę popołudniu po u wcześniejszym zwiedzeniu Lukki(włoskie Lucca, które polecam) i Pistoia (której serdecznie nie polecam) zawitałem do Florecji. Z dworca skierowałem swoje kroki prosto właśnie do Giacosa 1815. Lokal jest otwarty dosłownie 20, może 50 metrów od oryginalnej lokalizacji. Prawa do nazwy Giacosa przejął Valenza Group (są oni w posiadaniu między innymi dwóch najstarszych barów we Włoszech – Caffè Gilli and Caffè Paszkowski) od Roberto Cavalli, niestety już bez lokalu, tam dalej jest sklep Armaniego. Lokal został zaadoptowany tak wiernie jak to możliwe jak ten oryginalny. I o to jak, wchodzący i w moich myślach próbujący odtworzyć historię narodzin Negroni.Jest rok 1815, w Turynie powstaje pierwszy lokal. Właściciel jednak zamyka tam interes i w 1860 przenosi się do Florencji, tam uruchamia Caffe Giacosa, która w 1927 rok lokal zostaje przeniesiony na ulicę Via Tornabuoni i tam funkcjonuje do czasów COVIDa. Wtedy padał decyzja o zamknięciu lokalu, w jego miejsce otworzono sklep z ubraniami Armani. Na ścianie tego budunku została przywieszona tabliczka z informacją, że to właśnie tu została stworzona receptura Negroni. Trzeba też mieć wprawne oko, aby ją zauważyć. Niestety właśnie po zamknięciu lokalu pierwszy raz byłem we Florencji. Trochę zawiedziony, ale nie wyłapałem tej informacji, planując moją podróż. Zrobiłem zdjęcie tabliczce i napiłem się symbolicznie Negroni w innym lokalu. W połowie 2023 doszła do mnie informacja, że Giacosa się reaktywowała, jednak nie wczytywałem się w szczegóły. Stwierdziłem, pewnego dnia wrócę do Florencji i sprawdzę. No i w święta wielkanocne 2026 przyszedł ten czas. W wielką niedzielę po południu po u wcześniejszym zwiedzeniu Lukki(włoskie Lucca, którą polecam) i Pistoia (której serdecznie nie polecam) zawitałem do Florencji. Z dworca skierowałem swoje kroki prosto właśnie do Giacosa 1815. Lokal jest otwarty dosłownie 20, może 50 metrów od oryginalnej lokalizacji. Prawa do nazwy Giacosa przejął Valenza Group (są oni w posiadaniu między innymi dwóch najstarszych barów we Włoszech – Caffè Gilli and Caffè Paszkowski) od Roberto Cavalli, niestety już bez lokalu, tam dalej jest sklep Armaniego. Lokal został zaadoptowany tak wiernie, jak to możliwe jak ten oryginalny. I o to ja, wchodzący i w moich myślach próbujący odtworzyć historię narodzin Negroni.
W roku 1919 (czyli jak wspominałem, wcześniej w pierwszej lokalizacji we Florencji, bo dziś technicznie rzecz biorąc, to mówimy o trzeciej) do Giacosa przychodzi Camillo Luigi Manfredo Maria Negroni i prosi młodego barmana Fosco Scarselli o mocniejsza wersje Americano( czyli Campari, słodki wermut i woda gazowana). Barman wymienia wodę gazowaną na gin i w równych częściach łączy gin ze wspomnianym Campari i wermutem okraszając szklane skórką z pomarańczy. I tak historia się zaczęła. Na cześć hrabiego, przyjęto nazwę Negroni. A ten stał się jednym z klasycznych koktajli i jednym z symbolem Włoch.
W 2007 roku początek filmy Hitamn zaczyna się od piosenki Ave Maria i myślę, że to była idealna piosenka obrazująca uczucie, które towarzyszyło mi przy wejściu do lokalu. Lokal jest dostępny dla każdego, można wejść ot, tak do lokalu. Przy barze zamówić kawę, siąść na szybkiego drinka, lub siąść przy stoliku. Jest jeszcze część restauracyjna, ale tam się nie zapuszczałem. Akurat jak ja byłem, to nie było już miejsca przy barze, więc wziąłem miejsce przy stoliku. Kelner dał mi kartę i ja jej jeszcze nie zdążyłem otworzyć, a zostałem zapytany: na co mam ochotę? (Pewnie bardziej chodziło, czy podać mi wodę) Ja z uśmiechem na tworzy, oznajmiłem, że przyszedłem wypić Negroni. W naszej rozmowie szybko wyszło, że dokładnie wiem, gdzie przyszedłem i znam historię lokalu, dodałem też, że prowadzę bloga, więc sumie nasza rozmowa zeszłą do tematu lokalu i jego pewnego otwarcia. Zaprezentowano mi ich gotowe butelki z Negroni i ich wypieki z dodatkiem Negroni.
Przejrzałem kartę, muszę przyznać, ceny u nich nie należą do najniższych, bo wszystko zaczyna się od 16 Euro, jednak za historię warto to dopłacić. Zdecydowałem się na zestaw degustacyjny składający się z 3 wariacji Negorni. Pierwsza klasyczn, druga Negroni shakowane i na koniec wersja Cosmo. Do tego dostałem jeszcze prażony groszek, oliwki i mini wersję Cannoli.
Jak się okazało, dzięki naszej rozmowie i mojemu entuzjazmowi do Negroni zamiast wersji degustacyjnej dostałem normlaną, jeśli chodzi o pojemność. I tu było moje małe rozczarowanie bo było gładki, lekko Jak się okazało, dzięki naszej rozmowie i mojemu entuzjazmowi do Negroni zamiast wersji degustacyjnej dostałem normalną, jeśli chodzi o pojemność. I tu było moje małe rozczarowanie, bo było gładki, lekko słodkawe, przyjemne, ale bez fajerwerków, bez jakiegoś pazura, takie zwyczajne proste niewymagające Negroni. Jak się okazało w rozmowie, to zostało specjalnie tak zrobione, żeby to było Negroni dla każdego. Zatem jeśli nigdy w życiu nie piłeś/piłaś Negroni, to w tym miejscu powinno Ci smakować. I czemu o tym piszę? Czasami w moim towarzystwie osoby zamawiały, to samo co ja, nie wiedząc, co ów koktajl oferuje, na zasadzie on się zna, to wybierze dobre. No i dobre było dla mnie, nie koniecznie dla tej drugiej osoby. No i kończyło się na tym, że ja miałem dwa Negroni do wypicia :)słodkawe, przyjemne ale bez fajerwerków, bez jakiegoś pazura, takie zwyczajne proste Negroni. Jak się okazało w rozmowie, to zostało specjalnie tak zrobione, żeby to było Negroni jest dla każdego, więc jeśli nigdy w życiu nie piłeś/piłaś Negroni, to w tym miejscu ono zawsze będzie smakować. I czemu o tym piszę? Czasami w moim towarzystwie osoby zamawiały, to samo co ja, nie wiedząc co ów koktajl oferuje, na zasadzi on się zna , to wybierze dobre. No i dobre było dla mnie, nie koniecznie dla drugiej osoby. No i kończyło się na tym, że ja miałem dwa Negroni do wypicia 🙂 Jak się okazało, dzięki naszej rozmowie i mojemu entuzjazmowi do Negroni zamiast wersji degustacyjnej dostałem normalną, jeśli chodzi o pojemność. I tu było moje małe rozczarowanie, bo było gładki, lekko słodkawe, przyjemne, ale bez fajerwerków, bez jakiegoś pazura, takie zwyczajne proste niewymagające Negroni. Jak się okazało w rozmowie, to zostało specjalnie tak zrobione, żeby to było Negroni dla każdego. Zatem jeśli nigdy w życiu nie piłeś/piłaś Negroni, to w tym miejscu powinno Ci smakować. I czemu o tym piszę? Czasami w moim towarzystwie osoby zamawiały, to samo co ja, nie wiedząc, co ów koktajl oferuje, na zasadzie on się zna, to wybierze dobre. No i dobre było dla mnie, nie koniecznie dla tej drugiej osoby. No i kończyło się na tym, że ja miałem dwa Negroni do wypicia 🙂
Druga porcja była już w wersji degustacyjnej. To shakeowane Negroni w końcu to było to. Rozmowa z Kelnerem się przeciągła i zaczęło nabierać temperatury, i tu doszedł do głosu wermut. To było naprawdę dobre. Niestety gin nie dawał o sobie znać w tym zestawieniu, a jeszcze do tego oliwka. Jeśli jesteś tak jak ja miłośnikiem Negroni, to właśnie ta wersja, którą warto u zamówić.
Cosmo, bo tak nazywa się w karcie to Negroni z dodatkiem Altamura Vodka, Cachaça Blu amburana, Santoni, truskawki i Tonki. Na piance, są dwa kolory, każdy niesie inny smak. Całość jest przyjemna w odbiorze, a zróżnicowanie smaków, dodaje tu takie małego efektu wow. No i tu zjadłem mini Cannoli, które idealnie pasowało. Coś innego, dobre i w swojej formie ciekawe.
Podsumowując cały zestaw kosztował 35 Euro, czyli relatywnie dużo jak za 1,5 drinka plus małą przegryzkę. Jednak z drugiej strony to właśnie tu jest kultywowana historia Negronii, lokal został tak wiernie odwzorowany jak tylko się dało. Obsługa barmańska/kelnerska jest na wysokim poziomie. Zatem czy warto tu wstąpić będą we Florencji? Nie widzę innej opcji jak: zdecydowanie tak.
Autor:
Rafał Stanowski









Dodaj komentarz